VAT i opłaty pocztowe przy zakupach z Japonii – jak żyć?

Od 1 lipca 2021 weszła regulacja unijna dotycząca VATu, doliczanego do zakupów międzynarodowych wewnątrz i spoza Unii. Do tej pory paczki o wartości poniżej 22 euro omijały urząd celny, a i często droższe paczki prześlizgiwały się po pocztowych rozdzielniach bez dopłaty. 

Idea regulacji była taka, żeby zakupy na A71exprs były mniej atrakcyjne. Rykoszetem dostajemy między innymi MY, maniacy japierniczych.

Nie będę się rozpisywać na temat całej idei VAT OSS – niby system ma upraszczać temat rozliczania podatkowego sprzedawcom również wewnątrz unii.

Nas interesuje kwestia 'halo, chcę zamówić coś z Japonii – czy zbankrutuję?’

Wygląda to tak – zamawiasz cokolwiek pocztą z Japonii (firmy kurierskie dość rzetelnie zajmowały się vatem już wcześniej, więc o nich nie piszę. Zwolnienie do 22 euro tam też już nie obowiązuje).

Poczta Polska bezpośrednio i /bez wyjątku/ dokonuje zgłoszenia celnego.
Za tę przyjemność pobiera opłatę pocztową – minimalnie 8,50zł. Wszystko jest „sprawne i zautomatyzowane” więc paczka odbija się od rozdzielni i celników przez 7-10 dni, gdzie po wyczerpującej batalii naliczają 23% VAT (można założyć taką wartość).
Kwota naliczana jest od 'wartości celnej przesyłki’ – czyli zawartości + koszt transportu (+ew. ubezpieczenia).

Przy odbiorze paczki musisz zapłacić rzeczony VAT + 8,50zł opłaty pocztowej (oczy uciekają mi w tył głowy, jak tylko o tym pomyślę).
Listonoszowi w gotóweczce, na poczcie gotówką/kartą w okienku.

Dla większych zakupów:
UWAGA, powyżej 150 euro Poczta Polska nie ma 'automatycznego pośrednictwa’ z urzędem celnym. Można go udzielić przy wizycie na poczcie. Przed wylądowaniem 'na cle’ Poczta ma zgłosić się o pozwolenie na pośredniczenie, którego trzeba udzielić jednorazowo lub okresowo/stale.
Nie przechodziłam jeszcze tej drogi, ale na pewno doliczane będzie wtedy cło CŁO, a nie tylko 'OPŁATA POCZTOWA’ TFU,
Przesyłki o wartości powyżej 1000 euro to osobne rodeo, dajcie znać, jeśli poniosą Was zakupy : D

Ok, morze łez. Dużo mniejszych sklepów przestało (tymczasowo?) wysyłać do EU, bo zamieszanie za duże.

Postanowiłam zrobić eksperyment z ETSY, który deklaruje się jako platforma płatnicza i oświadcza, że odprowadza VAT w systemie IOSS (import one-stop shop), czyli że podatek trafia legitnie do kraju docelowego.

Poczyniłam zamówienie od starego dobrego StickyKit.
Do zamówienia, na checkoucie, ETSY doliczyło pełną wartość VAT.
Zapłacone, czekam na przesyłkę.

Poczta odbiła paczkę na cło, przy odbiorze dostałam wezwanie do PONOWNEGO opłacenia VAT + opłaty pocztowej *zgrzyt*.
Zapłacone z niesmakiem, wzięłam potwierdzenie wpłaty na poczcie.

Podwójne opodatkowanie zdecydowanie mi się nie uśmiecha, więc postanowiłam najpierw uderzyć z pytaniami do ETSY. Na paczce zauważyłam, że widnieje jakiś numer VAT IOSS – on tam jest tylko do ozdoby? Czy dla celników?
Po kilku dniach ETSY odpisało.

Potwierdzili, że są zobowiązani do pobierania i odprowadzania VATu do EU.

I tutaj takie rzeczy:
Sprzedawcy Etsy muszą poprosić /firmę spedycyjną/ o przesłanie drogą elektroniczną (nie pisać tego na paczce) numeru IOSS Etsy dla paczek wysyłanych do UE, aby zapewnić, że przejdą one bezproblemowo przez urząd celny. Wygląda jednak na to, że numer IOSS nie został elektronicznie przesłany z paczcką, dlatego jesteś proszony o zapłacenie kolejnego podatku VAT.”

Ha. Czyli biedni sprzedający nie mają z górki w tym systemie i sami muszą dogadać się z firmą szipującą, by elektronicznie powiadamiali system, że VAT został opłacony. Ugh. Dam znać mojemu sprzedawcy…

Dodatkowo ETSY zapewniło, że „nie jest to experience, który chcą oferować” i że ich obecna procedura 'refunduje’ wartość VAT w przeliczniku 'pi razy oko’ w formie karty podarunkowej do wykorzystania na ETSY.

Taka przygoda. Zobaczymy czy i kiedy uda się dostosować do tego systemu IOSS naszym ulubionym, małym sprzedawcom. 


Jeszcze jedna ciekawostka – wg FAQ Poczty Polskiej, jeśli VAT zostanie wcześniej prawidłowo zapłacony, w kraju potwierdzą, że wszystko odprowadzone, to – trzymacie się krzesła – I TAK ZAPŁACISZ OPŁATĘ POCZTOWĄ ZA DOKONANIE ZGŁOSZENIA CELNEGO AAAAAAAAAAAAAAAaaa miejcie te 8,50 w portfelu po prostu. ZAWSZE.
Czy są na sali jacyś politycy/wpływowi dziennikarze?

Bonus:
Procedury celne dotyczą również przesyłek listowych, zawierających 'towary z krajów trzecich’.
(za przesyłane listem naklejki w subskrybcji od Stickii Club jeszcze nie dopłaciłam, ale dostałam raport, że jedna osoba musiała zapłacić. Na jakiej podstawie? Nie mam pojęcia, uzupełnię, jak dowiem się więcej /sama doświadczę)
Przesyłki od 'człowieka do człowieka’, które są okazjonalnymi prezentami, są zwolnione z opłat w kwocie do 45 euro.

Tak to obecnie wygląda. Co myślicie? W sytuacji, gdzie nie unikniemy opłat, mam ochotę zdać się na firmy kurierskie, które przynajmniej dostarczają towar w kilka dni (i wydaje mi się nie pobierają OPŁATY POCZTOWEJ ZA DOKONANIE ZGŁOSZENIA CELNEGO… ale nie pamiętam, czy to robią, muszę sprawdzić : D).

Szkoda, że dodatkowe obowiązki potwierdzenia opłaty VATu ciążą na artystach-sprzedawcach i małych biznesach, których chcemy wspierać, podczas gdy platformy, na których niekiedy działają, naliczają podatki, a za to, co dzieje się dalej, nie biorą odpowiedzialności (nadal nie rozprawiłam się w tej sprawie z Patreonem, bo nie chcę zawracać gitary Twórcy…).

Dajcie znać jakie mieliście przygody z nowymi opłatami pocztowymi – w komentarzach, prywatnej wiadomości na insta/fb, albo na maila drankokoro at dżimejl dot kom.
Poprawcie mnie też koniecznie, jeśli coś pokręciłam/napisałam zbyt pokrętnie.


*wraca do płakania nad nową ceną japierniczych*

2 komentarze

  1. „Przesyłki od 'człowieka do człowieka’, które są okazjonalnymi prezentami, są zwolnione z opłat w kwocie do 45 euro.”
    Kłamstwo. Ostatnio wysyłałam koleżance paczunię z jakimś ajdolowymy goodsami , pytami oraz tasiemkami ze sklepu za 100 jenów, oznaczyłam jako prezent, wartość ok. 4900 jenów (wiec mniej niż 45 oiro) a przy odbiorze i tak zapłaciła te 8,50 zł.
    Znaczy, nie mówię, że Ty kłamiesz, ale Poczta Polska. Albo oszukali moją koleżankę.

    Kunoichi
    1. Zgadza się, u mnie mała przesyłka z UK oznaczona jako gift (kwota bodajże 3 funty) też poszło 8.50 (mimo, że koperta spokojnie mogłaby być wrzucona do skrzynki i po temacie).

      Na razie prześlizgują mi się koperty z naklejkami z USA, bo na nich jest jeno adres i tyle – bez oznaczania czegokolwiek.

      Skandalicznie to prowadzą = =

      dranka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *